sobota, 25 lipca 2015

Co jeść w upały?

Upały u nas nie odpuszczają. Mamy już wiatrak na szczęście, mamy specjalne sposoby na chłodzenie, może tez się trochę przyzwyczailiśmy.

Generalnie, gdy jest tak gorąco, nie chce się jeść. Do czasu. Gdy wieczorem robi się choć trochę chłodniej, człowiek rzuca się na jedzenie, ze szczególnym upodobaniem gustując w pikantnym i tłustawym. (przynajmniej ja tak mam). Żeby do tego nie dopuścić, nie nie urządzam sobie głodówek w ciągu gorącego dnia, z późnowieczornym nadrabianiem.
Ale co jeść, gdy chce się tylko pić?

Na pewno nie rosołek. Generalnie nic, co wymaga gotowania na ogniu i podnoszenia pracowicie zbijanej temperatury w domu. Niechętnie mięsa. Z przyjemnością świeże sezonowe warzywka, wyroby jogurtowate, wychładzające zioła typu mięta i zimne owoce. Czyli modny ostatnio raw food.

Konkrety.
U nas sprawdza się:
Caprese. Mamy ulubioną panią na targu od której kupujemy absolutnie obłędne pomidory. Duże, nieregularne w kształcie, bardzo wrażliwe na każde uderzenie i szybko się psujące. Wypełnione pomidorowością do granic możliwości, słodkie, soczyste, doskonałe. Z dodatkiem mozzarelli, bazylii, dobrej oliwy i dobrego octu, z gruboziarnistą solą, z bagietką z ulubionej piekarni, są daniem iście królewskim. Jemy tę sałatkę naprawdę często, jest banalnie prosta, i nie możemy się nią znudzić.

Sałatka z arbuza i rzodkiewki z książki "Po prostu gotuj" Pascala Brodnickiego. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić tego połączenia, ale kiedyś mieliśmy arbuza za dużo i postanowiliśmy spróbować.
Dla dwóch osób potrzebujemy
pół małego arbuza (z lodówki najlepiej) pokrojonego w kostkę
małego ogórka, też w kostkę
szalotkę pokrojoną w cienkie piórka
garść rospzonki
kilka rzodkiewek

garść podprażonych migdałów
w oryginalnym przepisie jeszcze kiełki soi, ale my nie mieliśmy

sos:
łyżka miodu
łyżeczka octu winnego
2 łyżki oleju arachidowego (my mieliśmy z orzechów włoskich)
Jest idealna!

Spaghetti cukiniowe, pisałam już o nim w poście o jedzeniu na piknik.

Guacamole. Pasta z dojrzałego awokado rozgniecionego widelcem, z dodatkiem kolendry, soku z limonki, chili, drobno posiekanego pomidora, czosnku i cebulki. Zjem każdą ilość, zawsze.

Kanapka z tuńczykiem, rucolą i kaparami, z tego bloga.

Stara, dobra maślanka z młodymi ziemniaczkami. To wymaga gotowania co prawda, ale sterczeć nad parującym garnkiem nie trzeba.
(Mam też wielką ochotę na klasyczny chłodnik z botwinki, ale o botwinkę tutaj trudno...)

Gazpacho - hiszpański chłodnik ze zmiksowanych pomidorów, ogórków, zielonej papryki, cebulki i czosnku. Odkryliśmy jedno gotowe, bardzo pyszne z dobrym składem, więc ratuje nas ono jedzeniowo, ogarnia nas Grecja totalna i już nic się nie chce. Lubimy dodać sobie drobno posiekanych warzyw - zieloną paprykę, papryczkę chili, cebulkę i ogórka.

Tzatziki. Zimny ogórek, orzeźwiający jogurt, chłodząca mięta, czosnek. Idealne np do karkówki z grilla (tu już wchodzimy w fazę późnowieczorną).

Macie jeszcze jakieś propozycje?
 

7 komentarzy:

  1. fasolka szparagowa na obiad. niby na ciepło, ale wcale nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Świeża fasolka szparagowa to jeden z synonimów lata

      Usuń
  2. Chłodniki na upały są najlepsze, ale tą sałatką z arbuzem kompletnie mnie zaskoczyłaś. Niesamowite połączenie składników, ciekawe czy bym zjadła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że sama bym na to nie wpadła:D Ale naprawdę jest pycha!

      Usuń
  3. Ale u Was pyszności <3 Sałatkę z arbuza i guacamole chyba nawet zrobię u siebie bo brzmią interesująco i nieskomplikowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskomplikowanie to jeden z ważniejszych kryteriów wymyślania jedzenia w lecie :)

      Usuń
  4. Skopiowałam sobie przepisy na sałatkę z arbuza i guacamole!!! Aż ślinka cieknie na sama myśl o tym żarełku :D!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!