wtorek, 24 lutego 2015

mniej

Parę dni temu zaczął się Wielki Post. Trochę niewygodny, nieciekawy, bardzo nieatrakcyjny marketingowo okres, w dzisiejszym laickim i konsumpcyjnym świecie. W czasach, kiedy nie chcemy sobie niczego odmawiać, kiedy wszystko nam się należy, i to natychmiast, "jesteśmy tego warci", nie mamy czasu czekać, nie chcemy się wysilać.


Tymczasem rosnąca popularność nurtu minimalizmu pokazuje, że czasem asceza jest nam zwyczajnie potrzebna.
Bo ileż można zapychać się bylejakością- brzuch bezwartościowym jedzeniem, mózg - szumem informacyjnym, oczy - "inspirującymi" (głównie do zakupów) zdjęciami i rysunkami,  szafę kiepskiej jakości ubraniami.  Tracimy na to czas, energię i pieniądze, pędzimy nie mając nawet czasu zastanowić się dokąd...nie ma czasu taczki załadować...

Sam moment końca zimy jest na post idealny, po bożonarodzeniowych hulankach zakupowych, karnawale, szaleństwie wyprzedaży, po zimie kiedy tak chętnie rozganiamy zimowe smutki kolejnymi batonikami.
To moment, kiedy świat się przyczaił przed buchnięciem nowym życiem, czas przedświtu. Dzień jest coraz dłuższy, słońce świeci jakoś optymistyczniej (i skuteczniej... Jak doskonale widać teraz niewytarty kurz, brudne okna, chaos organizacyjny, sflaczałe ciało, rozślamazarniony umysł i ogólną mułowatość). O tej porze roku zupełnie naturalnie dążymy do jakiejś odnowy.

Oczyszczenie, odrzucenie zbędności, pozbycie się spamu różnego typu pozwala odkryć to, co ważne. Porządkuje poglądy. Ustawia priorytety. Daje spokój wewnętrzny. Jest jak orzeźwiający prysznic w upalny dzień. Zdecydowanie poprawia jakość życia, podkręca smak, wyostrza kolory.

Dlatego tak się cieszę na te tygodnie. Wprowadzam trochę ograniczeń (zakupowych, jedzeniowych, internetowych), chcę walczyć z rozproszeniem i niezorganizowaniem, chcę walczyć o jasny umysł,  o kondycję ciała i mózgu. Chcę ćwiczyć systematyczność, uważność i pełną koncentrację.

Warto, niezależnie od poglądów religijnych, taki czas sobie podarować.



14 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą w pełni, warto taki czas sobie podarować, ja czuję taką potrzebę od grudnia i zaczęłam od sprzedaży nienoszonych torebek, teraz planuję uporządkować zdjęcia i wywołać je do albumu, chwilo trwaj :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak sie ostatnio czuję jakby nadchodziły zmiany na lepsze. Muszę tylko zatrzymać się w miejscu, odetchnąć głęboko i pozwolić im nadejść:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, warto. Mam te same refleksje i wnioski od pewnego czasu i nawet wcielam mój mały minimalizm w życie😊 Niekoniecznie spowodowane jest to postem, a raczej przesytem wszystkiego.Przestałam juz slyszec sama siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz racje, wielu z nas się taki okres przyda, żeby odreagować i zobaczyć, że wcale nie potrzebujemy tych wszystkich atrakcji i by docenić piękno małych chwil i drobiazgów :)

    Kochana, mam do Ciebie małe pytanie, prośbę o poradę...napiszę maila :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze napisane i na czasie. Właśnie pochłaniam książkę "Mniej" M. Sapały i mam bardzo podobne refleksje. Niestety świetny ze mnie teoretyk, gorzej z praktyką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez to czytam teraz! :)
      I wiesz, praktyka czyni... praktyka;)

      Usuń
    2. Jasne. Ale nie jestem w stanie wykreślić pewnych pozycji z listy 'must have'ów'. Już dawno uzasadniłam ich zakup i uznałam że są absolutnie niezbędne, czekam tylko na przypływ gotówki.. Za to wystrzegam się kreowania nowych (ale takich zupełnie nowych) potrzeb. I nawet ostatnio widziałam tzw. "inspiracje" na różnych fajnych blogach i zupełnie mnie nie ruszyły. "Fajne rzeczy" - pomyślałam sobie bez żadnego skoku ciśnienia. Uznałam, że ich nie potrzebuję, choć ładne. Że nie uszczęśliwią mnie po prostu, wszak to tylko rzeczy! (jest postęp:)

      Usuń
    3. To brzmi jak bardzo świadoma konsumpcja:)

      Usuń
  6. Przychodzi mi to z wielkim trudem!!! Miałam w prawdzie wielkie plany jak ulepszyć swoja egzystencję, ale życie mi je pokrzyżowało. A niestety jestem trudnym typem, że albo wszystko, albo nic (wiem to głupie). Tak więc czekam na zabieg jak na punkt zwrotny w życiu ;P Potem już będzie z górki, chyba :).

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki za odzew dziewczyny! Cieszę się, że nie jestem osamotniona w takich refleksjach.A wprowadzenie ich w życie... sprawa jest prosta, chociaż niełatwa;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie osobiście bardziej obchodzi problem z mentalnością w obszarze globalnym. Myślę, że to o czym napisałaś jest równie istotne i smutne. Obserwuję ! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "myślisz globalnie, działasz lokalnie" :)

      Usuń
  9. Bardzo prawdziwy post, zgadzam się jako konsument, jako katoliczka, po prostu jako człowiek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!