czwartek, 14 czerwca 2018

weekend nad Bugiem

Trochę mi się chciało nad morze tak naprawdę. Ale czas mieliśmy ograniczony, a z naszego Lublina nad morze jest naprawdę daleko, więc postawiliśmy na bliższy wypad, nad Bug z rowerami i przyczepką.
Bug. Romantyczny Bug, nieuregulowany, klimatyczny, dziki. Kojarzący się ze wschodnią duszą, z ta dobrą prostotą. Esencja tej symbolicznej sielskiej polskości.





Wybraliśmy się do Serpelic, samego serca Parku Krajobrazowego Przełomu Bugu. Wynajęliśmy niedrogo mały drewniany domek wśród sosen. Brzmi super, ale na tym zalety miejscówki się skończyły;) Ośrodek trochę... retro, jeśli wiecie co mam na myśli, z różnymi budynkami niewiadomego przeznaczenia - ale ewidentnie w trakcie przemian i usprawnień, np część domków już zostało wyremontowanych, a na terenie ośrodka jest tez fajny park linowy. Cieszę się też, że byliśmy tam przed wakacjami, bo w zasadzie nie było ludzi  - niestety ci, którzy się pojawili, ilością wydawanych decybeli utwierdzili nas w przekonaniu, że zdecydowanie wolimy bezludną głuszę.

Ale, przecież przyjechaliśmy do parku krajobrazowego, nad Bug, a nie do domku, więc zdecydowaną większość czasu spędziliśmy na rowerach, w takich okolicznościach: 

Wilczek dzielnie jeździł sam na rowerze, choć drogi mało przyjazne, bardzo piaszczyste.

w końcu, komuś trzeba było ustąpić miejsca w przyczepce.







co wy mie tu dajecie
stópki też spróbowały
nadbużański park krajobrazowy, podlasie z dziećmi, rower z dzieckiem

przyczepka rowerowa, weekend nad bugiem, wycieczki z dziećmi





Okolice arcymalownicze. Przestrzenie, poczochrane drzewa, łąki i stogi (zwoje?) siana, zieloność. Niebo z takimi poetyckimi obłoczkami, idealnymi, żeby sobie leżeć leniwie i wpatrywać się w ich kształty - czysty mindfulness, kwintesencja tu i teraz, zen doskonały. Do tego ta rzeka, kręta i niespieszna, zielonkawa, zarośnięta obfitą roślinnością.

A to wszystko z taką ścieżką dźwiękową... Cisza odcywilizacyjna. Szum wiatru, rechot żab, bzyczenie much, cykanie świerszczy i szalony ptasi chór.

I zapach jeszcze sobie dodajcie. Słodko-obłędne lipy. Świeżo skoszone siano. Ten piasek rozgrzany. I rzeka. I czereśnie.

Wdech. Wydech.

To właśnie jest szczęście.






Stadnina koni w Janowie Podlaskim


I uroczysko Zaborek. Fantastyczny, ogromny zielony teren i zaadaptowane do celów restauracyjno-hotelowych budynki z XIXw



Piękne miejsce, to domek gajowego wśród drzew, z zaciszną werandą. Podobno w nim zatrzymuje się zawsze Charlie Watts z Rolling Stones, gdy z żoną Shirley przyjeżdzają na aukcje koni.


W tym wiatraku też można spać


Pomieszkałabym tu. Trochę drogo, ale powiedziałabym, że cena adekwatna.


Zdecydowanie, przepiękne miejsce na lekko przedłużony weekend.
Po ciszę, po naturę, po spokój.
Po piękny rodzinny czas.
Po właściwe proporcje i poukładanie priorytetów w głowie.


9 komentarzy:

  1. Przepiękne kapliczki, śliczne miejsce wybraliście na rodzinne wakacje.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cudnie! mam wrażenie,że gdziekolwiek pojedziecie, zawsze potraficie docenić piękno miejsca, znaleźć coś wyjątkowego.Chyba trzeba umieć tak patrzeć i doceniać, niełatwa to sztuka. Pozdrawiam,Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzis wlasnie zwrocilam uwagę, jak cudnie pachną lipy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie :)!!!
    Ależ ja tęsknię za wsią moją :)!!! Już niedługo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tam pięknie! Idealna rozrywka dla całej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super miejsce, a ja tam jeszcze nigdy nie byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bym tam osiągnęła zen. I na pewno dzień spędziłabym w tej stajni.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas najbliżej do Odry :) bardzo pomysłowe to pierwsze zdjecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudnie u Was. Czytam i chcę wakacji:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!