piątek, 6 października 2017

Połóg, czyli prażone jabłka z cynamonem

Minęły dwa tygodnie. Dwa tygodnie nowej, dość oszałamiającej rzeczywistości. Dwa tygodnie pachnące noworodkiem i prażonymi jabłkami z cynamonem.


Siedzę sobie teraz i zerkam na tego Małego Człowieka patrzącego w światła okna. Mały Człowiek ma wzrok przytomniejszy każdego dnia, zerka tym swoim granatowym, noworodkowym spojrzeniem, dziwując się światu, dziwnyś, świecie, ale w sumie chyba dajesz radę...

Jadę trochę ciągle na oksytocynowym haju i wzrusza mnie to wszystko.
Wzruszają mnie starszaki, podchodzące do najmłodszego z przepiękną troską. Wzruszają mnie ich przejęte szepty o tym, że dzidziuś teraz śpi albo dzidziuś się obudził i płacze. Oraz wyznania typu: są dwie fajowe rzeczy: dzidziuś i gąsienice.
I to Małe mnie wzrusza. Małe z jego stópkami, westchnieniami rozkoszy przy jedzeniu, i ufnym wtulaniem się we mnie. Standardowo i banalnie zaskakuje mnie cud życia.


Tak naprawdę to ciągle jest chaos trochę. Organizacyjny i emocjonalny, w końcu zmiana niemała i wszyscy ją przeżywamy.
Noworodek nie złapał jeszcze rytmu, nie kuma ciągle za bardzo, że w nocy się śpi.
Starsze dzieci jeszcze nie ogarnęły nowej sytuacji, cieszą się, ale przeżywają wszystko bardzo, więc różnych awanturek nie brakuje.
A ja jeszcze nie doszłam do siebie i w najlepsze trwam w fizjologicznych i emocjonalnych urokach połogu. Ale nie uciekam od tego. Tak ma być. Cieszę się tym luksusem, że pod opieką tylko jedno dziecko, gdy pozostała dwójka jest w przedszkolu, pozwalam sobie na cudowne regeneracyjne polegiwanie i wpatrywanie się z maleńką główkę. Czasem przysypiamy razem przy karmieniu. Miewam też zrywy organizacyjno - porządkowe, z nimi tez nie walczę i gdy czuję się na siłach, organizuję i porządkuję (np pozbywam się rzeczy ciążowych). Jem prażone jabłka i risotto ze szpinakiem i kminkiem. Płaczę, gdy mam potrzebę. Czasem tęsknię do bardziej zorganizowanego życia, może trochę mniej poplamionego mlekiem i pozwalającego zaplanować jakieś wyjście.
I jest mi przytulnie, przytulnie w chaosie.


Mam przy tym wszystkim podejrzenia, że teorie o tym, że trzecie dziecko jest najłatwiejsze i bezproblemowe, to jednak ściema. A może nie tyle ściema, co pewna nieścisłość. To nie trzecie dziecko jest najłatwiejsze w obsłudze, to rodzice trzeciego dziecka są pozbawieni złudzeń i z innym luzem przyjmujący, że  noworodek nie jest ruszającą się lalą, tylko noworodkiem. Z całym arsenałem noworodkowości. Noworodek nie umie zasypiać, boi się własnych rąk, a kupa bywa wyzwaniem ponad siły. Tak po prostu jest.



"U nas nie ma miejsca na takie marnotrawstwo ograniczonych zapasów energii i intelektu, jakim byłoby rozpatrywanie oczywistych faktów jako problemów" (J. Irving, Regulamin tłoczni win)

14 komentarzy:

  1. drugie zdjecie synka .... jakbym do wlasnego albumu zagladala
    i moje corki widziala
    och tak dawno-niedawno temu

    a teraz lat 9 starszak i wchodzi w pokwitanie, to sa emocje dopiero
    ( nie sciemniam, bo i dla mnie za wczesnie ale coz .... )

    Paulinko, twoja refleksyjna dusza ogarnie i ten poczatkowy chaos , a milosc pomnazana wywola nieraz usmiech
    zycze dobra, zdrowia i ...;chwili wylaczne dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na post od Was:) Życzę Wam wszystkiego dobrego i szybkiego oswojenia nowej rzeczywistości:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cytat jaki podałaś na koniec, jest ewidentnym podsumowaniem tego, jak powinno w rodzinach być. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten cytat natknęłam się ostatnio, podsumował mi sytuację idealnie:D

      Usuń
  4. :D przeurocze są Wasze dzieciaczki i te starsze, tak zaciekawione i pełne troski o braciszka, i maleństwo, bo przecież maleństwa zawsze są pełne uroku :)!!!
    Wspominam ten czas, czas połogu, z idylliczną nostalgią. I choć zdaje sobie sprawę z tego, że masz teraz w domu niezły sajgonik, zazdroszczę... :)...

    ...i przepięknie wyglądasz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze masz te dzieciaczki. Wszystkie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy polog jest szczegolnie ciezko przetrwac ;) Cos o tym wiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy połóg był dla mnie trochę zaskoczeniem, jakaś nie byłam na niego przygotowana. Teraz wiedziałam czego się spodziewać;)

      Usuń
    2. U mnie dokładnie to samo - pierwszy połóg był koszmarny i baby blues mnie dopadł. Z kolejnymi było o wiele łatwiej, właśnie dlatego, że wiedziałam czego się spodziewać.
      Doprawdy, powinno się więcej o tym mówić, przygotowywać kobiety na ten okres w życiu, który jest wyjątkowo niewdzięczny (chociaż obecność malucha równoważy te niedogodności, ale z pewnością byłoby łatwiej, gdyby człowiek się spodziewał).

      Usuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!