czwartek, 22 czerwca 2017

czego nie wolno w ciąży?



Zaczyna się od tych słynnych dwóch kresek. I pierwszej paniki, bo przecież dwa dni temu ta impreza! Z alkoholem! Co to będzie.

A potem, gdzie nie spojrzeć tam ściana. Ciążowe zakazy są wszędzie, mnożą się na potęgę. Serki pleśniowe? Zapomnieć! Niedopieczone mięso? Absolutnie! Sport, seks, farbowanie włosów, aspiryna, długie kąpiele, masa kosmetyków...
Lista się wydłuża, a kobieta koncentruje na wszystkich "nie" i jest zmęczona tą ciążą zanim jeszcze dostrzeże pierwszą okrągłość brzucha.

Nie namawiam do wyścigów konnych i jedzenia tatara z wódką, nie zrozumcie mnie źle.
Ale mam wrażenie, ze czasem zapominamy o jednej ważnej rzeczy, której nie wolno kobiecie w ciąży. Nie wolno jej zapomnieć, że nie jest inkubatorem, że też jest człowiekiem.

Ciąża jest normalnym, fizjologicznym stanem, który oczywiście wiąże się z pewnymi ograniczeniami, ale bez przesady, cała masa tych zakazów otorbiła się i rozrosła o masy zakazów "na wszelki wypadek". Mam czasami wrażenie, że którzy najchętniej położyliby ciężarną do łóżka na 9 miesięcy i karmili kleikiem, włączyli Mozarta - na wszelki wypadek.
Naprawdę, mamy prawo poczytać inne książki niż te o ciąży i dziecku. Mamy prawo rozmawiać na inne tematy niż ciąża i dziecko. Mamy prawo kupować rzeczy z myślą o sobie, a nie o swoim brzuchu.

Mnie np zdarza się jeść sery pleśniowe (ze sprawdzonego źródła lub pasteryzowanego mleka) i grzyby, czasem wezmę dwa łyki wina od męża. Maluję paznokcie i piję herbatkę z liści malin. Jestem aktywna. (tu spis mitów związanych z zakazami w ciąży).
Ale nie chodzi mi też o licytowanie się, kto jest odważniejszy i "dzielniejszy" w ciąży. Zwłaszcza, że każda z nas jest inna, i tak samo inna jest każda ciąża - jedne kobiety czują się super i mogą przenosić góry, inne mają fazę "proszę mnie rozpieszczać", a jeszcze inne czują się zwyczajnie źle.

Chodzi mi o podejście. Kobieta w ciąży nie staje się nagle swoją ciążą, ciągle jest jeszcze kobietą, żoną, przyjaciółką, może mieć swoje pasje, zainteresowania, pracę.

Dbajmy o siebie. Dbajmy w pełnym, dobrym znaczeniu tego słowa. Dbanie to nie zamartwianie się, ani nie odmawianie sobie wszystkiego na wszelki wypadek. Dbanie o siebie to uważna miłość do siebie - z tym nowym życiem, które, będąc tak ważne nie jest przecież jedynym życiem w nas.
O tym w ciąży nie wolno zapomnieć.

6 komentarzy:

  1. Po urodzeniu dziecka wcale nie jest lepiej. Ale tu już zmienia się podejście ...matce nie wypada!
    Nie wypada farbować włosów na zbyt ekstrawaganckie kolory. Nie wypada słuchać ostrej muzyki. Nie wypada ubierać się odpowiednio do swojego wieku, w kolorowe sukienki... najlepiej w worze po ziemniakach. W końcu jest matką - nie wypada.

    Swoją drogą, w ciąży cały czas farbowałam włosy, a z każdej strony słyszałam tylko życzliwe głosy, że lepiej tego nie robić, bo dziecko mi się rude urodzi (ciekawe po kim...), taki sobie ciążowy przesąd :)

    pozdrawiam cieplutko! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmiana na "matce nie wypada" dotyczy chyba tylko ludzi z zewnątrz?

      Usuń
  2. Ha!!! Gdy po raz pierwszy zaszłam w ciążę byłam bardzo przejęta i przewrażliwiona na tym punkcie ;). Ale... jak dobrze pamiętam dwie kreski pojawiły się kilka dni po hucznym i Sylwestrze. Włosy farbuję od 15 lat, pazurki też maluję regularnie. Ciąże mnie od tego nie powstrzymały.
    Jako że jestem wrażliwcem lubiącym szukać dziury w całym, po odkryciu u Zosi autyzmu obwiniałam się za te wszystkie grzeszki. Jednak, cholera, przy Hance też balowaliśmy wesoło, a zdrowa (i pyskata ;)) jest dziewucha jak rzepa :). Nie ma reguły...

    Ciąża to piękny stan. Wiele razy już Ci pisałam, jak bardzo Ci zazdroszczę. Sama wychowałam się z dwójką rodzeństwa i choć nie raz dochodziło do awantur, fajne mieliśmy dzieciństwo.

    Chciałabym, ale się boję. Boję się, że pochłonięta opieką nad noworodkiem zaniedbam Zosię. Wyprowadzenie jej z autyzmu jest teraz najważniejsze. Ale kto wie... do 40-stki mam jeszcze 5 lat... może mi się Jaś przytrafi za czas jakiś :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam takie wrażenie, że to czego kobiecie w ciąży nie wolno, tak naprawdę powinno być normalnym zakazem cały czas. Alkohol to trucizna, nie powinniśmy go pić. Kawa w nadmiarze szkodzi, jedną kawkę można. Do całej listy zakazów kulinarnych można by dorobić takie spekulacje, coś w tym chyba jest.
    Słusznie zauważasz, że niektórzy położyliby >profilaktycznie< ciężarną do łóżka na cały ten czas... a przecież ruch jest wskazany.
    Bardzo ciekawy artykuł, to i podobne, powinny być publikowane we wszystkich gazetach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry, miło mi poinformować, że wpis ten ukazał się dzisiaj na portalu PatiCafe.pl, pozdrawiam Patrycja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze jest przeczytać taki głos i mądre słowa, bo przez te wszystkie mity, zakazy i potencjalny atak "dobrych rad" strach jest nawet ciążę rozważać!:p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!