niedziela, 14 sierpnia 2016

Zmysłowe przyjemności. Zapach.


Dzisiaj znów zmysłowo. Było już o dotyku, dziś równie pięknie, bo zapachowo. Węch jest kolejnym bardzo pierwotnym, i takim trochę zwierzęcym zmysłem.

Wiecie, że już kilkudniowe dzieci poznają swoją mamę właśnie po zapachu?

Węch jest szczególny, bo układ węchowy jest mocno powiązany ze strukturami w mózgu odpowiadającymi za emocje. Stąd słynny fenomen Prousta, nasze wspomnienia pachną, a zapachy się kojarzą. 

Ja bardzo mocno odbieram świat właśnie zapachami. Gdy mi przeszkadzają, to przeszkadzają bardzo, ale gdy pięknie pachnie... jest najpiękniej już totalnie.

Mam mnóstwo ulubionych zapachów i nie wiem, czy potrafiłabym wybrać jeden najulubieńszy. 
Myślę, że wysoko na takim podium byłaby skóra niemowlęcia karmionego piersią. To jedyny w swoim rodzaju zapach, ciepły, mleczny i słodki, jeden chyba z najbardziej kojących. Teraz uwielbiam wąchać włoski moich dzieci, zwłaszcza te nagrzane słońcem.

Zresztą, ciekawe, że grzejące słońce nadaje jakiegoś cudownego dodatkowego zapachu. Twarz ogrzana pierwszymi wiosennymi promieniami, albo ciepła sierpniowa papierówka, która nie wiem czy wspanialej smakuje, czy pachnie.


A idąc dalej tropem słonecznym, wielki uśmiech wywołuje u mnie zapach rozmarzającej ziemi. To pewnie za sprawą prostego skojarzenia zapowiadającego wiosnę - i w ogóle pierwszego zapachu jaki się pojawia w zimowym świecie. I rzeżucha jest wtedy. A potem jest cudowna wiosenna trawa i charakterystyczna woń pierwszego koszenia, która jest takim przypieczętowaniem nowej pory roku. A potem już jest całkiem rajsko - fiołki, bzy, jaśmin, czarny bez, lipy...


A skoro już roślinnie - to szalenie podoba mi się aromat pomidorowych liści. Świeżo zerwany pomidor pachnie zupełnie inaczej, pomidorowe liście pachną rewelacyjnie, może uruchamia mi się tutaj jakieś wspomnienie ze szczęśliwego dzieciństwa spędzanego w dużej mierze na działce.


Las. O leśnym zapachu już pisałam, że zbanalizowany do poziomu kostki toaletowej i choineczki samochodowej, a w lesie wdycha się nie tylko ten zapach obłędny, ale całą leśność - to powietrze chłodne, ciszę aksamitną i trzeszczące igliwie.
I choinka. Jak ktoś lubi Boże Narodzenie, to lubi też ten cudowny świerkowy zapach. I piernikowy zapach, cudowną mieszankę korzennych przypraw, która totalnie "robi" święta.

Pozostając przy wypiekach - ciasto drożdżowe. Z kruszonką, maślane, mleczne i waniliowe, to stuprocentowy sposób na stworzenie domowości. I jeszcze zapach chleba za zakwasie.

I w ogóle zapach dobrego jedzenia. Sos do pizzy - i ta mieszanka czosnkowo - oliwowo - pomidorowa. Gotujący się rosół pachnący przypaloną na ogniu cebulą. Kurki w rozmarynie do tego risotto. Cukinia z szafranem. Ser z niebieskim przerostem. Wołowina po burgundzku. Porządny bigos. Guacamole kolendrowo-limonkowe. Świeży bób. Curry. Caprese z masą bazylii. Dobre czerwone wino


I jeszcze powietrze po burzy, naładowane ozonem, wspaniale świeże. I morze, morze wspaniałe, odurzające, działające zresztą na wszystkie zmysły.


I mydło marsylskie, synonim czystości, poszukuję takiego płynu do mycia.

I drewno, drewniane meble.

Nowa książka, ten zapach (czasami jeszcze lekko sklejonych, uwielbiam) zadrukowanych kartek, zapowiadający nową historię. Albo nowy zeszyt, nowy kalendarz, papier w ogóle bardzo miło pachnie. Zawsze też uwielbiałam zapach nowych okładek na zeszyty - tych najzwyklejszych, plastikowych i przezroczystych, które po paru tygodniach wyglądały zupełnie fatalnie. Z tych niekoniecznie zdrowych, jeszcze świeża farba, nie wiem, czy to przez ten powiew nowości, czy mam jakiś narkotyczny gen.

Wwąchujecie się w świat? Jakie macie swoje ulubione zapachy?

12 komentarzy:

  1. Pomidorowe liście, o tak, uwielbiam ich zapach.
    I oczywiście mlecznego niemowlęcia, tu akurat mam ten luksus wdychania jego zapachu codziennie i korzystam nałogowo :)
    Las po burzy też bardzo lubię, jakimś dziwnym trafem, zawsze gdy jadę po burzy do sklepu to skręcam w las, parkuję na dróżce i wychodzę z auta poodychać chociaż kilka minut. Taka moja tajemnica w drodze po ziemniaki :)
    Obok ciasta drożdżowego jestem też wielkim fanem zapachu ciasta jogurtowego, jeszcze przed pieczeniem - zapach mąki zmieszanej z oliwą i jogurtem, zawsze wdycham intensywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam ciasta jogurtowego, musi pachnieć pięknie:)
      A z mlecznego niemowlęcia korzystaj póki czas:) No i fajnie, że macie las po drodze do sklepu, nie ma to jak upajające chwile samotności w takich okolicznościach!

      Usuń
  2. mi wiele zapachów np. powietrza przypomina jakiś konkretny moment/czas w życiu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alez Ty pieknie piszesz, Paulina:)!!! Normalnie, czuje jak te zapachy fruwaja mi przed nosem :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Strasznie mi miło:)

      Usuń
  4. Jstem nałogowym wąchaczem świata, ja ten świat czuję najbardziej właśnie nosem, potem dotykiem, przywołuje wszystkie chwile zapachem. Wchodzę do sklepu i wiem czy to lawenda czy korzenny zapach pierika a może arbuza.. uwielbiam wąchać, tak jak Ty. Ostatnio moje zatkane zatoki nie pozwoliły cieszyć się zapachem i smakiem, okrutne doświadczenie, czułam się jak dziecko we mgle. Pięknie napisałaś :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Oj tak, zatkany nos to przykre doświadczenie, także podczas jedzenia.
      I ja pozdrawiam:)

      Usuń
  5. O tak, zapachy są bardzo ważne. Pięknie o nich napisałaś, piękne też są zdjęcia. W sumie z większością wspomnień można powiązać jakiś konkretny zapach albo ich mieszankę. Kościelne kadzidła, wilgoć murów, ciepłe drewno, które wyschło na słońcu, wspomniane przez Ciebie liście pomidorów (uwielbiam!)... i mnóstwo, mnóstwo innych. Nie wiem czy umiałabym wskazać swój ulubiony zapach, to w dużej mierze zależy od nastroju. Co ciekawe, często łapię się na tym, że przywołując jakieś wspomnienie albo obraz pory roku wyobrażam sobie jakiś zapach, próbuję przywołać go w pamięci i poczuć w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ciepłe drewno jest super!
      Dziękuję:)

      Usuń
  6. To ty kochana za perfumami nie przepadasz?;) a ja czasem lubie jak poczuje nagle jakis zapach z dziecinstwa, ostatnio mokry wafelek po lodzie z maszyny.monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię perfumy, ale tylko bardzo konkretne;)

      Usuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!