czwartek, 28 lipca 2016

Odpoczywalnia muzyczna #2. Muzyka na wielką smutę.



Że smutek jest czasem potrzebny już kiedyś pisałam. Że przychodzi czasem do każdego też wiadomo. I czasem zupełnie bez powodu przychodzi, nawet w lecie, zaczepia się na rzęsach i Jest.

A skoro już przychodzi, to może nie jest taki całkiem niepotrzebny. Może, zamiast go odpychać, rozweselać na siłę, nakazywać sobie branie się w garść, trzeba go sobie poodczuwać, ponurzać się w nim jak facet w swojej przewysokiej-37,2-gorączce? Może potraktujmy się wtedy łagodnie, tak jak tego potrzebujemy, utulmy to nasze wewnętrzne dziecko, które sobie rozbiło kolanko? Może powiedzieć do siebie "widzę że ci smutno kochanie" i znaleźć jakieś ramię do przytulenia? Zrobić tylko to co absolutnie niezbędne, a potem zasiąść ze swoim weltschmerzem, nalać wam wina i włączyć Odpowiednio Przejmującą Muzykę.

Tak przeżywana smuta ma w sobie coś bardzo pociągającego, jest nawet w jakimś sensie filmowo atrakcyjna - jestem pewna, że każdy ma w tym momencie w głowie odpowiednio seksowny obrazek pięknej filmowej postaci pogrążającej się efektownie w rozpaczy (bez pracy, dzieci, prania i gotowania na głowie). Tylko ten dół, wódka i on/ona. Nie jestem oczywiście w stanie zapewnić Wam tych cudownych warunków do Przeżywania (to pewnie w wielu przypadkach rozwiązałoby większość problemów), ale zapewnię Wam Atmosferę.

Dzisiaj służę listą depresyjnych płyt, idealną na czas smutku. Bierzcie i płaczcie.
Antony and the Johnsons The crying light, albo Cut the world. Pełna dowolność w zasadzie, jego (jej już chyba) wszystkie piosenki są przejmująco smutne
Zbigniew Preisner, Danse Macabre
The Cure Pornography
Radiohead OK Computer
Pink Floyd Animals i The Wall
Archive, najbardziej chyba You all look the same to me (ach, Goodbye), ale chyba wszystkie ich płyty dają radę
Nirvana Nevermind. Klasyk przejmujących płyt, trochę kojarzy się z nastoletnimi dołami
Joy Division, Unknown Pleasures.
John Butler Trio Grand National
Portishead Dummy

I jeszcze pojedyncze piosenki:
Bush Letting the cables sleep 
Elliot Smith Between The Bars
Florence and the Machine Heavy in your arms
Red Hot Chili Peppers - Otherside
Kortez - Zostań
Led Zeppelin All of my love
Damien Rice 9 crimes
Razorlight Wire to wire
Republika -Odchodząc
Crash Test Dummies - Mmmm mmm
Cibelle Green Grass
Nosowska i Przemyk Kochana
ULKR - Po tak cienkim lodzie

Macie jakieś swoje ulubione smutasy? Chętnie uzupełnię listę:)
A jeśli macie ochotę na muzykę pogodniejszą, w klimacie popołudniowej kawy, zapraszam na pierwsza część tutaj.


11 komentarzy:

  1. Ja często słucham SOKO jak mi smutno.
    https://www.youtube.com/watch?v=rziaiBKa3Ls
    https://www.youtube.com/watch?v=fUStKRAlvgc
    https://www.youtube.com/watch?v=-_Y2jfK06pY

    Lubię też Rykardę Parasol https://www.youtube.com/watch?v=Xcq1pQ1XnSY

    Generalnie wybieram kobiecy, przejmujący, kojący, silny głos i spokojne, czasem bardzo zdecydowane gitarowe brzmienia.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobają mi się te Twoje propozycje, zwłaszcza ta Rykarda Parasol - trochę PJ Harvey, trochę Lana del Rey:)

      Usuń
  2. Juz na fotce wypatrzylam Radioglowych. OK Computer jest rzeczywiscie dolujace, ale bardziej dziala na mnie The Bends i ostatni na tej plycie kawalek ,,Street Spirit" - uwielbiam!!! Sigur Ros tez potrafa lzy wycisnac!!! Oj lubie sie tak muzyczne sciorac ;)!!! O...fajny jest tez Gregor Samsa... i Travis i... wiele tego jest.... aktualnie walkuje Pierozki ptosto z Zabrza - The Dumplings plyta ,,Sea you later" zdolne dzieciaczki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A the dumplings znam i lubię:) Sigur Ros tez bardzo lubię, ale nie wzruszają mnie tak:)

      Usuń
  3. Kiedy dopada mnie smętowie, lubię utwory takie jak te - nie dość, że poezja, to jeszcze wyśpiewana..

    Raz Dwa Trzy Już
    Grzegorz Turnau Pejzaż bez Ciebie
    Antoni Muracki Gdy jutro skoro świt
    Stare Dobre Małżeństwo Wiersz o płaczu i ku pokrzepieniu Niebo sierpniowe :)

    PS. Czuję lekką tremę, bo zostawiam u Ciebie - nieco drżącą ręką - swój komentarz po raz pierwszy, choć zaczytuję się regularnie :)

    pozdrawiam ciepło!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za pierwszy komentarz (mam nadzieję że nie ostatni:) )!
      Poezję śpiewaną lubię, ale na mnie nie działa tak przejmująco
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. MuZYka. Długo by pisać i wymieniać. Większość zespołów, które wymieniłaś bardzo lubiłam słuchać, ale ja to nie nazywam na smutę, lecz muza z klimatem.
    Nirvana i Pearl Jam to dla mnie bardzo ważna muzyka, z pewnością nie kojarzy mi się z nastoletnim buntem, ale z prawdą i poszukiwaniem wartości w życiu. Do tej pory przypominam sobie słuchając grungu, aby nie zwariować i nie popaść w ten cały komercyjny styl życia.
    Jak zwykle pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo w smutku się słucha muzy z klimatem;) To nie tak, że słucham tych płyt tylko na smutki - po prostu na smutki pasują idealnie;)
      A nastoletni bunt to w dużej mierze poszukiwanie prawdy i wartości w życiu, może czasem trochę naiwne, ale z pewnością bardzo szczere i prawdziwe.
      I ja pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Bunt, ważny w życiu jest. Czekam z niecierpliwością na posty w okresie dorastania.
      Ale, by była dobra , mądra książka do przeczytania, ze wskazówkami dla rodziców, jak Se radzić w życiu. Zebrać w jedną całość i wydać. Pomyśl, bo masz potencjał i to zaje...bisty , że tak powiem

      Usuń
    3. No ja z taką niecierpliwością nie czekam na to dorastanie;)
      A co do tej książki, póki co, na pytanie jak se radzić w życiu jako rodzic, odpowiedziałabym "nie wiem" ;)

      Usuń
  5. Oj, piosenek akurat na chwilę smutku mam bardzo dużo... Ostatnio najczęściej słucham Placebo, szczególnie "Song to say goodbye".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!