niedziela, 3 lipca 2016

Jaki rowerek biegowy

Że nasze dzieci będą mieć rowerki biegowe wiedziałam zanim byłam w ciąży z pierwszym. Odkąd zobaczyłam je po raz pierwszy, uznałam za genialny wynalazek. Jeśli zaglądacie tu regularnie, wiecie, że rowery lubimy bardzo. Chcieliśmy pasją zarazić potomstwo, i właśnie biegówka wydawała nam się najlepszą opcja.

Po tego typu rowerku, dzieciak ze znacznie większą łatwością i w bardzo naturalny sposób przesiada się na prawdziwy rower, bo ma opanowaną równowagę i kierowanie, i ogólnie mówiąc "ogarnia" dwa kółka. Biegówka pomaga rozwijać koordynację ruchów, zręczność i samodzielność. Maluch jest zmotywowany prędkością jaką może rozwinąć wyłącznie dzięki własnym nogom - to dodaje skrzydeł i wiary we własne siły.

Gdy starsza latorośl zbliżała się do magicznych drugich urodzin, okazało się, że wybór rowerka biegowego to nie jest taka prosta sprawa, dlatego ja i brzuch zasiadłyśmy do internetów i wzięłyśmy się za element obowiązkowy przy każdym zakupie świadomego konsumenta, czyli doktorat z dziedziny nowego nabytku.

Po pewnym czasie, wiedziałam już że przy wyborze naszej biegówki będziemy zwracać uwagę na rodzaj kół, hamulec (obecność lub brak), ogranicznik przy kierownicy, regulację siodełka, i ciężar sprzętu. To są takie elementy, które mają największe znaczenie.

Później uznaliśmy, że w naszym przypadku najbardziej zależy nam na:

- pompowanych kołach. Koła z pełnej gumy to tańszy i lżejszy rowerek i brak ryzyka przebicia opony. Ale piankowe koła mają mniejszą przyczepność i łatwiej o poślizg, a do tego są mniej elastyczne, więc nie amortyzują wstrząsów.
- regulowane siodełko. Wiadomo, dzieci rosną szybciej niż nam się wydaje, a z przesiadką na rower z pedałami nie ma co się spieszyć.
- ogranicznik przy kierownicy. Zwłaszcza na początku, samo prowadzenie biegówki jest wyzwaniem, a skręcanie i opanowanie kierownicy nie ułatwia sprawy - szczególnie że kierownica potrafi gwałtownie skręcić i spowodować upadek.


Przejrzeliśmy oferty sklepów, i został jeden, Kokua, Like a bike. Jego cena trochę nas zwaliła z nóg, ale doszliśmy do wniosku, że to będzie prezent składkowy od całej rodziny, i za dwa lata rowerek odziedziczy siostra.


Wilczek siadł na swoim pojeździe bardzo chętnie, początkowo co prawda po prostu chodził z rowerem między nogami, mieliśmy wrażenie, że sprzęt jest na niego trochę za duży (choć mierzyliśmy sprawdzonymi metodami), ale dość szybko załapał, że trzeba na siodełku porządnie usiąść i się odpychać. Jak załapał, tak nie rozstaje się z nim od dwóch lat, nawet zimą.

Like a bike to porządny rower na aluminiowej ramie, z grubymi, pompowanymi oponami. A do tego ma jeszcze taki niewielki, pomarańczowy myk, który robi całą przewagę nad innymi tego typu. To guma pod rurą podsiodłową, która pełni funkcję amortyzatora. Rzecz arcyprosta, a genialna. Dzięki temu nasz synek zjeżdża z górek o mocno nierównej nawierzchni, śmiga po wystających korzeniach, zeskakuje z krawężników. I ma taki cel.




A ponieważ cel jeszcze przed nim, rowerek dzięki wymienionej sztycy jest ciągle dobry, dla zapatrzonej w brata Iskry nie pozostało nam nic innego, jak - w ramach kolejnego prezentu składkowego - kupić drugą Kokuę. Dwulatka pokochała swój łowelek od dnia urodzin, kiedy go dostała. Radzi sobie coraz lepiej, nie ma problemów ze sterowaniem. Oczywiście, może to być wpływ jej niewątpliwego bajecznego talentu (wiadomka), ale myślę, że spore znaczenie ma tu też sprytna, elastyczna blokada kierownicy, która pozwala skręcać, ale potem prostuje, więc nie ma ryzyka, że niechcący jej się skręci rower o 90stopni.


Nasze rowerki są lekkie, ważą 3,5kg, co ma znaczenie dla dzieci, ale też dla steranej matki, gdy Iskra nagle robi się Strasznie Zmęczona i nie ma siły jechać.

Ostatnio po parku jechaliśmy rowerami we czworo. Fajnie.


PS1. Kokua okazał się strzałem w dziesiątkę w naszym przypadku intensywnego i długiego użytkowania. Ale, jak będziecie wybierać biegówkę dla Waszego dziecka i nie chcecie wydawać dużych pieniędzy zastanówcie się nad Waszymi priorytetami. Może wystarczą koła piankowe, albo trochę mniejszy model, bo szybko chcecie się przesiadać na pedały? No i są jeszcze używki:)

PS2. Nie muszę przy tym chyba dodawać, że sprzęt ma znaczenie, ale nie jest najważniejszy. Przede wszystkim trzeba rowerka używać. Jeśli smyk jest silnie zmotywowany, to będzie też jeździł na plastikowym klekocie z supermarketu i pewnie też będzie zadowolony.




23 komentarze:

  1. Ooo! U nas rownież Kokua od miesiąca, nawet kolorystyka ta co u Twojej córy 😄Rowerek super, ale wciąż trwa u nas etap chodzenia 😄 Ale gapa nie miałam pojęcia o co kaman z tą blokadą przy kierownicy, dzisiaj wypróbujemy.Szalonego szusowania �� Aga-radoSHE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blokada bardzo pomaga, na początku zwłaszcza.
      Wzajemnie z tym szusowaniem:)

      Usuń
    2. Masz rację! BARDZO POMAGA :) Dzięki!

      Usuń
  2. Nasza 'stajnia' sprzętów do jeżdzenia póki co uboga. jedna drewniana biegówka tuptup z dużo niższej półki cenowej, jeden klekot z marketu, a raczej z allegro, trójkołowy rowerek i jedna hulajnoga z biedry. Szmelc, ale przyszedł do nas w prezencie. No i tyle. Myślę o balansowych hulajnogach i aluminiowej biegówce, by oboje mogli jezdzic. Wasze są boskie, ale u nas raczej nie przejdzie z powodów wiadomych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My odpuszczamy hulajnogi i wszelkie inne sprzęty na razie ;)
      Tak jak pisałam, najważniejsze są chęci smyków:)

      Usuń
  3. Moje dziecko lat 2,3 marzy o rowerku biegowym. Wytyka wszystkie mijane po drodze z okrzykiem 'Mimi rower toooo, prooosze'. Marzę o rowerku dla niej, ale... Jest za mała. Fizycznie, nóżki ma za krotkie. Risercz zrobiony, sklepy rowerowe i markety sportowe zjezdzone.... I co? I nic. Wszystko za duże. Wszystko! Zapisuje Wasz rowerek do zetknięcia na w okolicach wiosny, może w końcu urośnie :)))) dzięki za inspirujący post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno Puki ma dosyć małe modele, sprawdzaliście?
      W każdym razie, jak dorośnie na wiosnę, motywacja będzie na tyle silna że śmignie od razu:D

      Usuń
  4. u nas doskonale sprawdziły/sprawdzają się puky, w odróżnieniu od tych na zdjęciach, pozwalają opierać stopy na podpórce (trochę jak na hulajnodze)i jeszcze lepiej ćwiczyć równowagę bez podpierania się stopami, ułatwia to jeszcze bardziej póżniej przeskok na rower z pedałami, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze nie mają klasycznych podpórek, dzieciaki nóżki opierają na rurkach, też sprawdza się idealnie:)
      I ja pozdrawiam

      Usuń
    2. no wlasnie u nas przeskok z biegowego na pedalowy taki prosty nie byl....

      Usuń
  5. Haha... to my poszlismy w te plastikowe klekoty ;)!!! I jest ok!!!
    Ale Wasze smyki sa przegenialne na tych dwoch kolkach :)!!!
    Pozdrawiam :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super! Najważniejsze, żeby jeździły!

      Usuń
  6. Strasznie żałuję, że gdy byłam mała biegówki nie były znane. W wieku 6 lat wsadzili mnie na rower czterogołowym na którym śmigałam, ale gdy przyszedł czas na pozbycie się dodatkowych kółek poległam właśnie na braku umiejętności utrzymania równowagi i zraziłam się na bardzo długo. Także też jestem pewna, że kiedyś moje dzieciaki będą śmigać na biegówkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się uczyłam na rowerku z kijkiem z tyłu:)

      Usuń
  7. my chyba az takiej wagi nie przywiazywalismy do rowerka
    starsza na 3 urodziny dostala z pedalami , bo wtedy nie znalam tych biegowych i wydawalo mi sie to idiotyczne rower bez pedalow
    mlodsza zaczynala jako 2 latka na biegowym , sprawdzil sie idealnie
    choc porownujac nauke na prawdziwe 2 kolka z pedalami; to ... obie zaczyly jezdzic w wieku 4 lat, przy czym przesiadka z biegowego byla bardziej bolesna, a wydawalo sie ze powinno byc inaczej ; bo rownowaga itp
    bylo gorzej ,bo zdecydowanie pedaly przeszkadzaly i miala tendencje do rozpedzania i odkladania nog na bok ...
    na szczescie i ten etap za nami i nawet 10-15 km wycieczki z 5 ciolatka byly mozliwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego nie spieszymy się z przesiadką na taki z pedałami, podobno przy zbyt wczesnej przesiadce może właśnie tak być.
      Moi dzisiaj na biegówach zrobili ponad 9km:)

      Usuń
    2. Ale co zrobić jak młodzież sie uprze i chce prawdziwy z pedałami ?!
      Determinacja była duża ;) mimo sincow , otarć i łez ;)

      Usuń
  8. Taki rower może być świetnym pomysłem na prezent :)

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, u nas właśnie w obu przypadkach to był prezent od całej rodziny

      Usuń
  9. Dawno mnie tu nie było, bardzo dawno, nadrabiam zaległości i pozdrawiam ciepło!
    Ps. U nas rowerka biegowego nie było, nie zdążyliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie Cię widzieć, miłego nadrabiania:)

      Usuń
  10. Ojej, wygląda to trochę zabawnie, ale skoro piszesz, że ma taki pozytywny wpływ na dzieci - spoko! :)

    Pozdrawiam :)

    http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Rowerki biegowe są naprawdę super, doskonale sprawdzają się do nauczenia dziecka trzymania równowagi. Dzięki nim łatwiej jest później nauczyć jazdy na prawdziwym rowerze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!