czwartek, 14 kwietnia 2016

Moda a praca w domu, czyli ewolucja stylu Kury Domowej

domowe ubrania, jak się ubierać pracując w domu

W grudniu nastąpiła historyczna chwila mojego powrotu do aktywności zawodowej po długiej przerwie. Cieszyłam się na ten moment i myślałam o nim już od paru miesięcy, w dużej mierze dlatego, że "wreszcie wyjdę do ludzi". Los jednak trochę ze mnie zakpił, bo... pracuję w domu. Co oczywiście ma całe mnóstwo plusów i generalnie jestem z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolona. Niemniej jednak, wyjścia do ludzi nie ma.

To oczywiście ogromna wygoda, że nie mam dress codu (dress coda, chciałoby się zarymować), obowiązkowych sztywnych żakiecików, cielistych rajstop i białych bluzek, ale z drugiej strony próba dla moich motywacji ubraniowych i pytanie, jak się ubierać pracując w domu.

 Ja oczywiście, jak każda chyba kobieta oficjalnie twierdzę, że chcę ładnie wyglądać przede wszystkim dla siebie, ale, prawda jest taka, że odczuwam dość mocno pokusę pt. "nie mam zewnętrznego przymusu, więc po co się starać", "szkoda tego ubrania po domu" oraz "oj tam oj tam, i tak mnie nikt nie zobaczy".

Ale, jak wiecie, mam praktykę w wygodnych domowych stylizacjach, w końcu od czterech lat "siedziałam" w domu, z dziećmi. Do tej pory było nawet trudniej, bo moje aspiracje do ładnego wyglądu, były nie tylko wystawione na próbę przez moją osobistą motywację, ale też cierpliwie i bezustannie bojkotowane przez brudno-lepki przychówek. (Tu wpis na temat mody młodej mamy. i jeszcze o modzie w ciąży)

Teraz w zasadzie jest luksusowo, nikt nie wyciera o mnie poczekoladowych łapek, smarków i pomidorowych buź. Jestem sobie sama i moim jedynym zmartwieniem ubraniowym jest dobrze wyważony kompromis między wygodą a estetyką. A zatem, estetyczna wygoda to dalej mój priorytet, z tą różnicą, że nie muszę się przebierać kilka razy dziennie.

A bardziej konkretnie? W ramach określania własnego stylu, za radą różnych autorytetów w dziedzinie, wynotowałam sobie ostatnio (jak to miło czasem mieć dzieci pod dobrą opieką żłobkowo - przedszkolną i móc przy - ciepłej! - kawie zajmować się takimi sprawami), co uważam za atrakcyjne i nieatrakcyjne cechy ubioru. Fajna zabawa, polecam Wam, zwłaszcza, że faktycznie pewne poglądy, niby dobrze nam znane, porządkuje.
Jak to wygląda u mnie?
Za nieatrakcyjne (dla mnie) uznałam m.in ogólnie styl sportowy, biurowy, pin-up, dyskotekowy. Wzory geometryczne i zwierzęce, wszelkie ozdóbki typu brokat, cekiny i przetarcia. Długie, sztuczne i przesadnie zdobione paznokcie. Kolory pastelowe, neonowe, i wszelkie brudne beże, musztardy i rudości (wyglądam w nich choro). Poliestrowe bluzki i akrylowe swetry. Golfy, dekolty w serek, dopasowane elastyczne koszule. Błyszczące cieliste rajstopy. Niewygodne i złej jakości buty. Zaniedbania typu poodpryskiwany lakier, tłuste włosy itd.

A co jest na mojej liście atrakcyjności?
Ogólnie rozumiany styl boho i rockowy, styl francuski (nie french chic Kasi Tusk, raczej pewien rodzaj francuskiej nonszalancji), traktowane jednak z dystansem. Dobre materiały. Porządne buty. Wygodne, raczej proste sukienki bawełniane. Rozszerzane spódnice przed kolano. Duże kieszenie. Dekolt w łódkę albo okrągły, odsłaniający obojczyki, dekolt na plecach. Kolory - granatowy, szary, czerwony i bordowy, zielony khaki i butelkowy, złamany biały. Bluzki w paski. Rajstopy koronkowe i koronkowa bielizna. Spodnie raczej luźniejsze niż rurki . Odsłonięte kostki. Biżuteria w trochę elfim stylu. Kontrasty na zasadzie szpilki do spodni i botki do sukienki, czerwona szminka lub paznokcie do zwykłego t-shirta.

A jak to się przekłada na praktykę, gdy siedzę przy komputerze i nikt mnie nie widzi? Jak wyglądam, pracując w domu?

Nie będę ściemniać, że jakoś się strasznie stroję (nawet jeśli chodzi o strojenie w moim stylu, czyli raczej nieprzesadne) i zakładam te koronkowe rajstopy na co dzień.
W końcu ma być mi przede wszystkim wygodnie i komfortowo. (no i nikt mnie nie widzi).

Ale, ponieważ wiem, że tak właśnie wygląda moja codzienność, i nie jest to sytuacja tymczasowa typu "jestem chwilowo w domu, zaraz wracam do innego stylu życia (i innego stylu ubierania się), więc mogę teraz trochę odpuścić, odpocząć i polubić się z dresami". W moim przypadku to właśnie jest sytuacja docelowa i sama sobie jestem sterem, żeglarzem i okrętem także w kwestii tego, jak wyglądam.

Poza tym, sprawa równie istotna, to to, że dresy i piżamy nie pomagają w tzw ogarnięciu się. W dresie człowiek się kręci bez sensu z tym męczącym uczuciem tymczasowości. Ubranie i makijaż jednak motywują, przestawiają jakąś klapkę w głowie pt. teraz jestem w pracy.
Dlatego właśnie zawsze dążę do tego, żebym się czuła ładnie, i żeby mi było wygodnie.

Często zakładam wygodne bawełniane sukienki, albo proste bawełniane bluzki i rozszerzaną czarną spódnicę i kryjące rajstopy. Albo wygodne, raczej luźne spodnie materiałowe, lub jeansy. Do spodni koszulka / bluzka / miękka koszula. W zimniejsze dni cienki wełniany kardigan. Sporo moich ciuchów to gap, mango, jest trochę h&m - niedawno odkryłam linię premium w której można znaleźć bardzo fajną jakościowo bawełnę "pima", next, promod, trochę rzeczy z małych polskich firm, np Pulpa albo KOKOworld, różne gratki z ciuchlandów, coś szytego. Dość niedawno odkryłam piękne rzeczy z Riska, choć ich ceny trochę odstraszają.

jak się ubierać w domu, domowe ubrania
Dość długo miałam problem z obuwiem domowym (w lubelskim mówimy ciapy). W końcu jestem w domu, więc nie zakładam butów. Na bosaka, choć tak jest najatrakcyjniej, jest mi za zimno. A kapcie są na ogół tandetne, infantylne albo zwyczajnie brzydkie. I w końcu odkryłam krakowiaczki, które są wygodne, wykonane z naturalnych materiałów, ładnie przylegają do stopy i nie rujnują mojego ałtfitu (albo infitu raczej, haha).

Robię delikatny makijaż (krem bb, brązowa kredka na powiekę, podkreślenie brwi cieniem, czasem róż i tusz na rzęsy, czasem coś na usta - zdecydowanie najbardziej lubię matowe pomadki, albo flamastry do ust), włosy przeważnie upinam w niedbały kok lub warkocz, albo chociaż podpinam (uwielbiam rozpuszczone włosy, ale nie potrafię się nauczyć nosić takie w domu). Moja codzienna biżuteria to obrączka, bardzo rzadko kolczyki, pierścionek lub naszyjnik. Pamiętam o perfumach.

Do tego dochodzi codzienna pielęgnacja, regularne dbanie o jakość cery, włosów, paznokci i figurę, bo, w gruncie rzeczy, to jest najistotniejsze i tak naprawdę jest podstawą wyglądu (ale to już temat na oddzielny wpis, nie wiem zresztą, czy taka tematyka Was interesuje?).


moda a praca w domu, praca zdalna, ubranie po domu


Sytuacja oczywiście komplikuje się, gdy młodzież raczy zachorować, w tym sezonie niestety dość często, wtedy idę raczej w kierunku kolorów maskujących;)


13 komentarzy:

  1. Szacun, że chce Ci się ubierać lepiej ze względu na pracę w domu! I malować!
    Ja ostatnio jestem na etapie: "mieszczę się w dwie pary haremek i trzy koszulki, więc noszę je i piorę non stop" :)
    Gdy zrobi się cieplej i nie będę już w ciąży zapewne przejdę na legginsy z tuniką, długie luźne spódnice do tego koszulki. W domu muszę mieć maksimum wygody, jestem jedną z tych osób, które przebierają się po przyjściu do domu w najwygodniejsze rzeczy. I nie maluję się! Pielęgnacja, nawilżanie, oczyszczanie jak najbardziej. Ale makijaż tylko, gdy wychodzę gdzieś do świata. Ale to świadoma decyzja, by skóra odpoczywała, gdy tylko może :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten Twój etap już niedługo:)
      Ja tez byłam takim typem. Tylko teraz wiesz... u mnie nie ma "po przyjściu do domu" ;) W zasadzie w mojej sytuacji mogłabym przyrosnąć do dresów.
      Z makijażem - ja daję odpoczywać rzęsom często, a krem bb myślę nie jest dla skóry taki zły;)

      Usuń
  2. Ja tez z racji wszelakich utknęłam trochę w domu ;) traktując naukę jako prace . Ale własnego dress codu nie stworzyłam , jak Ty ;);)

    I raczej wyjście do ludzi dobrze mi zrobiło ;) bo mnie rozwleczone dresy nie przeszkadzały , a bliskość lodówki była zabójcza .
    Ładnie wygldasz w tej szarej sukience

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wyjście do ludzi daje zupełnie inną motywację:)

      Usuń
  3. Dom mnie od zawsze rozleniwiał i o ile potrafiłam poradzić sobie z prowadzeniem firmy w domu przed Dzieciem to i tak pracowałam poza domem dla równowagi psychicznej. Ale na palcach jednej ręki policzyć można ile razy w roku nie zrobiłam makijażu, przyznaję, że na tym punkcie mam fioła, choćby krem bb i rzęsy, ale muszą być. Inaczej czuję się mocno niepozbierana. Gratuluję samozaparcia i cieszę się, że o tym napisałaś :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Każdy ma fioła na jakimś punkcie związanym z wyglądem, to chyba też tworzy nasz styl:)

      Usuń
  4. Jesienia Zosia idzie do przedszkola (mam nadzieje , ze sie dostanie), wtedy zaczne szukac jakiegos zajecia dla siebie. Nie ukrywam, ze praca w domu bylaby mi teraz na reke (choc do ludzi tez fajnie by bylo wyjsc :)).
    Teraz stroje sie tylko w weekendy :). Na co dzien dominuje prostota i wygoda. Dzinsy, sztruksy jakas bluzka, wygodne buty, makijaz podstawowy (krem BB, tusz do rzes, bezbarwna pomadka) i fruuuu na plac zabaw :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w rekrutacji przedszkolnej! I w znalezieniu fajnej pracy:)
      A na plac zabaw zdecydowanie wygoda na pierwszym miejscu:)

      Usuń
  5. Czytałam z ciekawością, bo sama wiele razy rozważałam ten temat. U mnie praca w domu przez większość tygodnia jest sprawą póki co tymczasową, ale trwa już jakiś czas. Niemniej rozmemłanie doskwiera, z drugiej strony odzież inna do domowej pracy niż mięciutkie, milutkie stare swetry i dobrze znane legginsy też uwiera. Póki co kompromisem są nie aż tak stare milutkie swetry, a jak jest cieplej jakieś tuniki;) Kiedyś wydawało mi się, że praca zdalna z domu to najlepsza opcja, teraz myślę, że bez przymusu wyjścia choćby raz w tygodniu na jakieś zebranie/spotkanie/ustalenia, byłoby to dla mnie trudne, ale może to też kwestia ułożenia się w danej sytuacji, a do tego pewnie trzeba sporo czasu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wyjście raz na tydzień byłoby fajną opcją;) Q milutkie stare swetry robią błogość i domowość i bardziej niż do pracy zachęcają do kanapy i książki;)

      Usuń
  6. P.S. Bardzo ładne są Twoje domowe "ałtfity":D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak szczerze, to ja Cię podziwiam - ja nie umiem wyjść z przekonania, że jednak do chodzenia po domu nie jest mi potrzebny żaden ekstra strój.
    Mało tego - ponieważ w pracy też nikt mnie raczej nie ogląda, bo siedzę przy swoim komputerze zabunkrowana na końcu budynku, to i do niej się nie stroję ani nie maluję.
    Nie stroję, bo naprawdę szkoda mi ubrań.
    Nie maluję, bo choruję na trądzik i odkąd zaczęłam się malować tylko w wybrane dni tygodnia, to ta skóra wygląda naprawdę o niebo lepiej.

    Oczywiście, że człowiek wygląda atrakcyjniej w makijażu i wyjściowym stroju, ale ja jakoś najbardziej cenię sobie jednak luz i wygodę.

    Jestem chyba patologicznie leniwą bułą :((((((

    Także tego - tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy trądziku fajnie sprawdzają się porządne minerały:)
      Ale generalnie każdy ma swoje priorytety i własny złoty środek:)

      Usuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!