czwartek, 10 czerwca 2010

dreamcatcher



Legenda mówi, ze łapacze snów chroniły indiańskie dzieci przed złymi mocami. Wieszano je nad legowiskami, a utkana (ze zwierzęcych ścięgien) pajęczyna przepuszczała tylko dobre sny, natomiast złe zatrzymywane były na sieci i ginęły w świetle słonecznym.

Ja jestem chroniona także w dzień:)

W taki upał jest sennie, powolnie, trochę smutno, trochę magicznie.
"Sleep is coming over..."






sukienka - etam
buty - h&m
torebka - mango
łapacz snów - od męża:)

8 komentarzy:

  1. witaj!

    przejrzałam i preczytałam wszytskie Twoje posty. Nie wiem jak to ując, ale bije od Ciebie naturalnosc, elegancja i piękno. Do tego masz świetny gust i wszytskie Twoje stylizacje mi się podbaja. Najbardziej te na rowerze bo to moja miłosc.
    Pozwól ze dodam Cie do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcia są super!
    lubię tu przebywać.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam łapacze snów :) ale takiego naszyjnego jeszcze nie widziałam :) zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!