czwartek, 7 lutego 2019

Now we're all so set up and barely alive

mariezelie, sukienka, spodnica z kola, spódnica z koła, stylizacja

Oj, obudził mnie mocno ten dzień.

Pisałam ostatnio o minimalizmie zmysłowym, że zima daje odpoczynek od wszelkich doznań zmysłowych w przyrodzie, jest cicho, bezwonnie i czarno - biało.

I przyszedł luty i, chociaż tej zimy to jeszcze hoho, to luty od razu takim słońcem się zaczął, że wszystko się zmieniło. Drgnęło życie. Ptaki się ośmieliły i odzywają jakoś radośniej, mokrość topiącego się śniegu ożywiła kolory - póki co tylko tysiące odcieni burości, ale nawet ta burość jakby świeższa i bardziej energetyczna. Pachnie powietrze, kiełki i hiacynty.
Zwykły niedzielny spacer przedłużony o tropienie śladów nad rzeką.

Koniecznie okropnie potrzebuję remontować, wyrzucać, zdzierać. Sukienki zakładać, włosy obcinać. I tańczyć.


spodnica mariezelie, płaszcz, polskie marki







tropiciele tropią tropy








5 komentarzy:

  1. Pięknie to napisałaś. Tak właśnie jest, jakby weselej, lekko mi ostatnio odbija, wiosna się zbliża bardzo wyczuwalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:)
      oj tak, trochę odbija, tak pozytywnie:D

      Usuń
  2. Hej... tylko nie obcinaj tych włosów za bardzo ;)... wyglądasz prześlicznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, czyżbyś się zmówiła z moim mężem? ;)
      Chyba nie obetnę, bo zawsze potem prędzej czy później żałuję;)

      Usuń
  3. minimalizm to podstawia! super blog.
    Pozdrawiam - https://www.wolfiepoli.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!