piątek, 10 sierpnia 2018

Bieszczady z dziećmi. Znowu!



Bardzo potrzebowałam tych wakacji. Potrzebowałam ich jak rekin ruchu. A wyjazd opóźniał się i komplikował, a do tego prognozy pogody były średnio optymistyczne. Gdy tylko okazało się, że możemy, stwierdziliśmy, że chrzanić deszcz, jedziemy wypoczywać, choćbyśmy mieli nie zdejmować kurtek przeciwdeszczowych.




I fakt, namiot rozkładaliśmy w deszczu.
Deszcz ukołysał nas do snu.
Deszcz obudził nas z rana.
A my byliśmy najszczęśliwsi na świecie, podśpiewując o deszczuuuuuuw Cisneeeeeej.

Dzieci śpiewały o "kapitanie Polska", chwale na wysokości i "tylko pić jeść spać jak to ma godzić/jak ta Małgosi" (wersje są sprzeczne)
I wszyscy razem o tym, jakie to miłeee. Jakie miłe...

Oj, bo było.




Miłe były deszczowe chwile w namiocie. Namiot od tego roku naprawdę duży, więc mieliśmy przestrzeń żeby sobie usiąść jak ludzie, popijać kawkę, poczytać, pogadać. Patrzeć na dzieci i nieustannie zadziwiać się jak fantastyczne zabawy potrafią wymyślać z niczego i jak mocno potrafią się pokłócić o byle co, i jak bardzo inaczej dorośli i dzieci patrzą na "nic" i "byle co".
 


Dziewczyna niosąca wodę



Miłe, bardzo miłe były górskie wycieczki z dziećmi. Kiedy niemowlę poklepuje cię po karku a ty  idziesz po połoninie i rozmawiasz sobie z sześciolatkiem o świecie, o prehistorii trochę dalszej (dinozaury) i nieco nowszej (jak rodzice się poznali). Kiedy czterolatka, wśród grzmotów burzowych przytula się do taty i mówi, że już się nie boi bo on jest najlepszym ochroniarzem. Albo gdy dzieciaki idą sobie razem i wymyślają, że są morskim konikiem i morskim żubrzykiem i zastanawiają się w jaki sposób taki morski żubr oddycha. I gdy siadamy sobie wszyscy razem na pikniku z widokiem chrupiemy aromatyczne letnie jabłka.


górskie wędrówki, takie męczące, że niektórzy padają

dziecko w górach, trekking z dziećmi, dzieci na szlaku


relaksik nad rzeką
I nasz camping taki miły. Z płynąca rzeczką i sąsiadującą z nią strefą chilloutu, drewnianą huśtawą i leżakami. I świetlicą pod dachem - z grami planszowymi, klockami i piłkarzykami, dobrym jedzeniem, dobrą muzyką (a to naprawdę rzadkie w ośrodkach turystycznych) i pozytywnymi ludźmi i mocno hippisującym klimatem.





A góry, ach, jakie góry były miłe. Majestatyczne i wspaniałe, najpiękniejsze. Zachwycają, imponują, każą zwolnić i gwarantują odpowiednią perspektywę wobec naszej zajętej i zabieganej codzienności. Po górach się chodzi i poza tym wspaniałym dystansem nabiera się szacunku do natury. A z każdym krokiem górskiej wędrówki jest się bliżej. Bliżej świata. Bliżej natury. Bliżej swoich bliskich. I bliżej samego siebie.


I burza coraz bliżej
Przegoniło nas szybciutko z Połoniny Caryńskiej
 


16 komentarzy:

  1. Byłam pierwszy raz w Bieszczadach ledwo wyjechałam a chcę wracać pięknie,cicho cudowne widoki,sery u nikosia poezja dla podniebienia Namiot ,poranki nad jeziorem ,mgła pogoda przez 5 dni bya u nas cudowna ciepło zero deszczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  2. Idealne miejsce na wypoczynek :) i fajnie zarażać dzieci od najmłodszego górskimi wędrówkami i wspólnie spędzać czas z daleka od miejskiego zgiełku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem oczarowana :)!!!
    Wakacje idealne... wakacje marzeń :)!!!
    Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko :D!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Już samo to jak Wy spędzacie czas, jest niezwykle rzadkie. Dorośli z reguły widzą to tak – dzieci równa się siedzenie w domu, ewentualnie jakiś hotelik i tryb stacjonarny. Właściwie nawet spośród licznych blogerek jakie czytuje (i które mają dzieciaki), tylko u Ciebie i Rudej Paskudy widzę, że macierzyństwo to nie więzienie. Mam wrażenie, że już się powtarzam... ale wiedz to i dobrze zapamiętaj – jesteście wyjątkowi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję że to piszesz, ale trochę tych aktywnych rodzin jest:)

      Usuń
  5. A jaki to kemping?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dawnym domu wycieczkowym pttk w Wetlinie

      Usuń
  6. Też chciałam zapytać o kemping. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po repertuarze wnioskuję, że towarzystwo mocno Trójkowe - piona! Repertuar mego dziecia identyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Trójka ruzlezzzzz:) Piona!!

      Usuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!