wtorek, 27 marca 2018

zabawy wspomagające integrację sensoryczną


Tytuł brzmi okropnie przemądrzale, wiem.
Ale zapewniam, że moje propozycje takie nie będą:)

Problemy z integracją sensoryczną to dzisiaj spory problem. Objawia się w zachowaniu (i tzw grzeczności dziecka), trudności z koncentracją, słabą koordynacja ruchowa, niezdarnością, nadwrażliwością na bodźce (np wszystkie ubrania są gryzące, dziecko nie chce się przytulać), lub wręcz przeciwnie, ciągłym poszukiwanie bodźców - nadaktywność i brak hamulców. 
Z czego one wynikają, oczywiście nie do końca wiadomo, jak zwykle, ale wiele ekspertów jako jedno ze źródeł problemu mówi o tym że dzisiejsze dzieci nie eksplorują świata wszystkimi zmysłami.

Wszystko jest strasznie bezpieczne, kanty są usuwane, brud wycierany, na placach zabaw co chwilę słychać, zostaw, nie siadaj nie dotykaj, to brudne (same place zabaw zresztą też zrobiły się aż do znudzenia przewidywalne, sztampowe i z dokładnie wyznaczonymi rodzajami zabaw).
Zabawki są gładkie i plastikowe - jeśli dostarczają bodźców zmysłowych, to tych agresywnych i bezsensownych, czyli świecąco migocących i głośnych syntetycznych dźwięków. Do tego dochodzą oczywiście smartfony i tablety i najmłodsze maluchy które sprawnie smyrają sobie po gładkich szybkach. "90% dzieci poniżej 2. roku życia ogląda jakiś rodzaj mediów elektronicznych, a dzieci do 2. roku życia oglądają średnio 1-2 godziny telewizji dziennie. 1/3 dzieci ma telewizor w sypialni w wieku 3 lat. 39% rodziców małych dzieci potwierdza, że telewizor jest w ich domach włączony, przez co najmniej 6 godzin dziennie! (źródło)" To też nie pomaga...




Wszystkie zmysły są ważne. Ważne jest dotykanie, czucie różnych struktur, słuchanie najróżniejszych dźwięków, smakowanie, wąchanie i oglądanie oczywiście też.

Moje propozycje wzmacniające integrację sensoryczną są zupełnie zwykłe, nie ma w nich nic odkrywczego, integracja sensoryczna wzmacnia się tutaj trochę przy okazji. Nasze pokolenie po prostu się tak bawiło (i może dlatego nie doceniamy takich właśnie zabaw jako rozwojowych). Nie potrzeba żadnych specjalnych zajęć, drogich zabawek, ani mnóstwa czasu, ani specjalnych przygotowań.  Kluczem tutaj jest uważność. Uważność na daną chwilę. Robimy obiad? (prosty makaron z cukinią i tymiankiem), dajemy do pomacania mąkę, kawałek makaronowego ciasta, dajemy do wąchania tymianek, i, np dla porównania, oregano. Zwracamy uwagę na świeży śnieg, na pierwsze pączki na drzewach, na kwiatki, na strukturę owoców. Zachęcamy - dotknij, poczuj, zauważ. To świat jest właśnie, cudownie różnorodny. Zadajemy pytania, jakie to jest, czy zimne czy ciepłe, czy przyjemne, z czym ci się kojarzy.
Dzieci naturalnie mają tę fantastyczną skłonność do poznawania totalnego. Nie przeszkadzajmy im w tym. Pozwólmy wziąć do ręki pasikonika, chrabąszcza, gąsienicę i żabę, nawet jeśli sami się trochę brzydzimy. Głaszczmy trawę. Wąchajmy. Kucnijmy razem z nimi, weźmy lupę na spacer i obserwujmy mrówki.



 
rozszerzanie diety

  • Wspomaganie integracji sensorycznej można zacząć już w okresie niemowlęcym. Polecam noszenie w chuście i delikatne relaksujące masaże przed kąpielą. Głaskanie i przytulanie, bujanie. BLW przy rozszerzaniu diety.
  • Smyranie, głaskanie, rysowanie palcem na pleckach prostych rzeczy (typu serduszko, słońce, domek) i odgadywanie co to jest - to pozwala fajnie skupić się tylko na dotyku. I jest zwyczajnie przyjemne.
  • Wąchanie przypraw przy okazji. Zresztą, nie tylko przypraw, w ogóle wąchanie, opisywanie tego, co czujemy.


  • Jedzenie z zamkniętymi oczami. Fajna jest zabawa w jedzeniowe odgadywanki. Zawiązuję dzieciakom oczy, sadzam je na blacie w kuchni i daję do próbowania różne rzeczy - mają je opisywać i odgadnąć, co dostały. Arcyprosta rzecz, bardzo przyjemna a jednocześnie trochę otwierająca na nowe smaki.
  • Chodzenie na bosaka, nie tylko po delikatnym ciepłym piaseczku, ale też po trawie, po ziemi, po błocie, po lesie, generalnie po podłożu o różnej fakturze - same korzyści, dla zdrowia, postawy, przyjemności.

gotowanie a integracja sensoryczna,

  • Robienie ciasta z rodzicami, wspólne gotowanie, zabawy w mące, wkładanie rączek do kaszy, ryżu, soczewicy. To bywa nieco bałaganogenne, ale czy jakiekolwiek dziecięce aktywności nie są? Poza tym dziecięce "pomaganie" w kuchni działa też dobrze na ich otwartość kulinarną, angażuje w domowe obowiązki (widzą, że jedzenie nie przygotowuje się samo), daje im poczucie że są potrzebne i ważne.


  • Kontakt ze zwierzętami. Ten oczywisty, jak głaskanie kotów, czy zabawy z psami, ale też dżdżownice, chrabąszcze i żaby
  • Przyroda przyroda przyroda. Szyszki, błoto, piasek, trawa. Wspinanie się po drzewach, bieganie, skakanie, najróżniejsze naturalne przeszkody. Puszczenie dzieci wolno w plener - nie tylko latem na plaży, ale nawet teraz, przy tej pogodzie zimno błotnistej. Pozwalanie dziecku na eksperymenty, próby, pobrudzenie się i przewracanie.
  • rowerek biegowy,
  • huśtanie się, wieszanie, 
  • Ciecz nienewtonowska i wszelkiego rodzaju mazie, piankoliny, ciastoliny i inne eksperymenty z mąką ziemniaczaną, piasek kinetyczny.
  • Wspólne zabawy ruchowe, w domu i na dworze. Turlanie się, przepychanki, łaskotki, robienie taczki, zawijanie się w koc, robienie baz z koców i poduszek. To tez jest bardzo naturalne i bardzo potrzebne, a jakoś zanikło mam wrażenie.
  • Bujanie w kocu, dzieci to uwielbiają. A poza tym wyciszają się i uspokajają, rozwijają im się wtedy mózgi.

  • Robienie zup błotnych (z szyszkami, igłami, ziemią, owocami, patykami), wszelkie babranie się.


I tak dalej. Jak widzicie, większość tych zabaw nasze pokolenie traktowało jak niezbywalną część rzeczywistości, zupełnie naturalną, a nasze dzieci, wychowywane na ogół w czystości, komforcie, bezpieczeństwie już takiej rzeczywistości naturalnie nie mają. Dlatego warto się na takie uważne odczuwanie świata otworzyć, to pomoże nie tylko dzieciom.



*Dla porządku i ścisłości dodam tylko, że nie jestem terapeutą i te propozycje zabaw wspomagają SI, ale nie zastąpią profesjonalnej terapii jeśli taka jest potrzebna.

17 komentarzy:

  1. Kurczę, przeglądam różne blogi, wpadłam na chwilę tutaj, klikam pierwszy artykuł i zostałam wessana, zatrzymał mnie w biegu można powiedzieć. Mam tyle przemyśleń po lekturze, że nie wiem o czym napisać ten komentarz. Sama jestem matką dwójki dzieci i problem TV / tabletów / smarfonów, czyli bajki, filmiki na yt itd. znam z autopsji. Parę miesięcy temu starszej córce (teraz 2.5 roku) powiedzieliśmy po prostu, ze iPad pojechał na wakacje i nie wiemy kiedy wróci, i nie wrócił ;) Było dużo jęków i kilka dni pytania, szukania go, ale naprawdę to była dobra decyzja. Widzieliśmy, że coraz ciężej jest ją oderwać, zachęcić do zabawy. Czas piosenek, bajeczek na TV kontrolujemy po prostu.
    Jeśli chodzi o pozbawianie dzieci możliwości poznawania świata wszystkimi zmysłami - trzymanie dzieci pod kloszem to zmora naszych czasów mam wrażenie. W każdym razie integracja sensoryczna to zagadnienie, o którym powinno się mówić i cieszę się, że trafiłam na Twój, bardzo życiowy, artykuł. Pozwolił mi utwierdzić się w przekonaniu o słuszności pewnych wyrzeczeń i zmotywował do dalszej pracy nad sobą. Życzę dalszych sukcesów w życiu zawodowym i rodzinnym, przesyłam link do artykułu, który może Ci się przydać https://www.grupa-tense.pl/blog/kobieto-sukcesu-wypromuj-swoj-biznes-w-internecie/.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykre, że nastały takie czasy, że dzieci nie mogą normalnie się bawić i tym samym fundujemy im tak naprawdę problemy na całe przyszłe życie, a przynajmniej czas przedszkolno-szkolny. I potem musimy wymyślać jak sobie z tym radzić, a czasem jest już za późno i wręcz muszą chodzić na specjalne zajęcia z taki podstawowymi zabawami jak opisałaś. I ktoś za to płaci, a przeważnie są to wszyscy podatnicy.
    Po prostu jak się tak zastanowić i spojrzeć głębiej to jest wszystko straszne i bezsensowne, czasem lepiej zamknąć oczy.
    Także dobrze, że o tym piszesz, że pokazujesz jak bawić się z dzieckiem, żeby naprawdę pokazać mu świat i rozwijać jego zmysły w dobrym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, przykre, że tych najnaturalniejszych niby rzeczy musimy się uczyć

      Usuń
  3. Ha... a więc całkiem dobrze się mamy w tym temacie :D!!! Autyzm Zosi, w pewnym sensie mi w tym pomógł. Sprawił, że stałam się bardziej uważna, na to co robią moje dzieci. Spacery i wycieczki rodzinne, karmienie kaczek, odwiedziny u Pana Ślimaka, skakanie po kałużach, wieś i jej całe dobrodziejstwo, wspólne kucharzenie, farby... długo by wymieniać.
    Podsunęłaś mi parę pomysłów, ale... o co chodzi z tym bujaniem w kocu?

    Świetny post... Zdjęcia jak zawsze mnie rozczuliły :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko kładzie się na środku koca a dwójka dorosłych bierze za rogi i buja:D

      Usuń
  4. Niestety dzieci coraz częściej obcują z tabletami czy telewizorem, bo rodzic e nie mają czasu, ciągle czymś pochłonięci i zajęci. A przecież dzieci potrzebują obcowania z przyrodą, poznawania świata wszystkimi zmysłami. Większośc opisanych przez ciebie zabaw u nas jest na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne przykłady zabaw, które stają się wspólną chwilą bliskości, miłości i przyjemności, nie tylko dzieci, ale również rodziców. Poza tym jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiamy chodzdenie boso po trawie, błocie czy piasku :) Większość zabaw z opisanych w poście są na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to wszystko co opisujesz jako pozytywne spędzanie czasu było całkowitym standardem w czasach mojego dzieciństwa
    nie wyobrażam sobie włączać dziecku telewizor na całe dnie albo tablet, a co do trzymania dzieci pod kloszem z dala od wszelkich niebezpieczeństw jest na ten temat ciekawy odcinek Black Mirror;)

    dobrze, że istnieją wciąż normalni rodzice jak Ty właśnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, nasze pokolenie miało to wszystko w totalnym standardzie, i nikt nawet nie myślał o korzyściach takich zabaw

      Usuń
  8. Bardzo lubie Wasze pomysly na codziennosc. Podpatruje i czasami "zabieram" cos dla siebie ;-)

    Nosze sie z zamiarem zakupu slackline. Jest kilka rodzajow i nie bardzo wiem jaki wybrac. Korzystac z niego beda dorosli i dzieci (2 i 5 lat).Jakiego Wy uzywacie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę:)
      Co do slacka, my mamy Gibbon classic 25m:

      Usuń
  9. Ćwiczenia sensoryczne to coraz popularniejszy rodzaj ćwiczeń. Powstają nawet gabinety rehabilitacyjne właśnie z integracją sensoryczną. Znajomy otworzył taki gabinet. Ponoć swietna sprawa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!