środa, 1 stycznia 2014

świętowanie


Byłam kiedyś w miasteczku Cognac, światowej stolicy koniaku i przywiozłam dla rodziców (moich i przyszłego wtedy męża) po butelce tego trunku. Jedni i drudzy ucieszyli się oczywiście, z tym że moi rodzice odłożyli butelkę na półkę, by wypić ją przy odpowiedniej okazji, z należytym pietyzmem (i stała tam jeszcze, zapomniana, parę lat), a teściowie cieszyli zmysły od razu, przy zaimprowizowanej kolacji, nie zwracając większej uwagi na temperaturę, czy sposób podania.
Uderzyły mnie wtedy skrajne podejścia do tematu.

Swego czasu, w patetycznym i romantycznym wieku licealnym spore wrażenie zrobiły na mnie historie o tym, jak mąż pochował żonę w najpiękniejszej sukience i biżuterii - nigdy nie założonych lecz trzymanych na tzw specjalne okazje. Oraz hasła typu chwytaj dzień, czy żyj, jakbyś miał umrzeć jutro itd.
Trochę dorosłam, czasy licealne minęły dawno temu, ale coś mi z tych wartości zostało.

To życie chwilą, choć wyświechtane i banalne tak bardzo, że praktycznie utraciło swoje znaczenie, ciągle mi się w głowie kołacze. Bo, nawet mając niezmierzone pokłady cynizmu, nie zmienimy tego, że chwila, która trwa nie wróci (a przecież może być "najlepszą z twoich chwil") i że całe życie to momenty przemijającej teraźniejszości, na którą składa się sen, jedzenie śniadania, praca, spacery brzegiem morza czy picie herbaty.
I to od nas zależy, co i jak zjemy na śniadanie. Czy pochłoniemy cokolwiek, zerkając w telewizor, czy zrobimy sobie ucztę dla wszystkich zmysłów. Czy pozwolimy sobie odczuć wszystkimi zmysłami ten spacer, czy zauważymy smak i aromat herbaty, przeżyjemy faktycznie ten moment, czy będziemy myślami gdzieś daleko a oczami wpatrzeni w ekran komórki.

Czasem jest tak, że czekamy na specjalne okazje, żeby założyć ładne buty, czy sukienkę, zjeść czy wypić coś dobrego, użyć nowego sprzętu ( kto czeka ze zdarciem folii z nowej komórki?), czy generalnie poczuć się świątecznie i miło. I tak czekamy bez sensu, w brzydkich ciuchach, które trzeba "donosić", pijąc z kubków "do wytłuczenia", czy malując oczy zaschniętym tuszem, który trzeba wykończyć. Bo szkoda nam najpiękniejszej bluzki, filiżanki  z serwisu ślubnego, czy świetnego tuszu kupionego po okazyjnej cenie.
A te enigmatyczne specjalne okazje jakoś nie nadchodzą. (Bo czym one dla nas są tak na prawdę? To czyjeś wesele, wizyta teściów? ) Mamy przecież prawo poczuć się dobrze w tzw zwykły dzień, zrobić sobie małe święto bez okazji, bo akurat mamy na to ochotę. Życzyć sobie "bardzo szczęśliwego czwartku", i napocząć z tej okazji pralinkę z Belgii i włożyć piękne kolczyki od męża. W końcu, dlaczego nie?



To kwestia szacunku dla siebie. Dbania o jakość przeżywania, o to, żeby nam było w życiu dobrze. Czego wszystkim życzę w Nowym Roku.


6 komentarzy:

  1. bardzo mądre słowa, przeczytałam uważnie i zgadzam się, że każdego dnia możemy czuć się wyjątkowo :) zasługujemy na to! dzięki za takie słowa w Nowy Rok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie to ujęłaś! Zgadzam się z tą filozofią.. wyjątkowa okazja jest wtedy, gdy sami stworzymy jej klimat! :)) Pozdrawiam noworocznie

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie napisane, warto zastosować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcie, piękny tekst. Genialnie piszesz, genialnie ujęłaś w słowa tą filozofię życia. Cieszmy się każdą chwilą, która trwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że czasem ma się ochotę delektować, a czasem zjeść coś szybko przed telewizorem. Sztuką jest odnalezienie proporcji i to, żeby nie zatracić się w bylejakości i codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. Nie ma co popadać w skrajności i zasiadać do każdego posiłku przy świecach i jeść go z rodowej porcelany;)

      Bardzo dziękuję wszystkim za miłe słowa!!

      Usuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!