środa, 11 lipca 2012

3 nad ranem





Synek jak zegarek budzi się w trzeciej nad ranem ćlamkając powietrze i zasysając się ze smakiem w kocyku. Budzę się więc i ja, żeby mały wampirek mógł się nakarmić.
I tak sobie trwamy razem, wąpierz przy piersi pomrukujący z rozkoszy i ja, czasem przysypiająca, z głupawym wyrazem totalnego szczęścia na twarzy. To taka specjalna pora. Wszyscy śpią - albo już się zdążyli położyć, albo jeszcze nie wstali. I zaczynają śpiewać ptaki. Noc powoli szarzeje i niepostrzeżenie staje się świtem.

A w dzień senne upały chłodzone zieloną herbatą i wodą z miętą. Cień lasu. Rower. Jagody. Zapach lip.

  
 




5 komentarzy:

  1. cuudne zdjęcie ; ) obserwujemy ?
    http://amadellaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczne zdjęcia:) mają swój wyjątkowy klimat.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje posty są takie lekkie i pozytywne, można się wyciszyć i odpocząć. Lubię je.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój blog jest niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  5. prześliczne. zdjęcie butelki z wodą, dobrze schłodzonej.. przypomina mi piękne chwile.. letni wietrzyk, temperatura +27 stopni.. :) dodaję do obserwowanych :) pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!