poniedziałek, 21 listopada 2011

autumn leaves


Niepostrzeżenie zrobiło się ciemno i depresyjnie. Drzewa dotąd pokryte złotą chmarą liści, nagle stały się szare i łyse, jest przenikliwie zimno i robi się ciemno, zanim się na dobre obudzę. Zaraz sypnie śniegiem.
Generalnie zakopuję się pod kocem z książką i herbatą. Albo z prawdziwym budyniem waniliowym. Zawsze z jazzem. Trochę leniwie, ale obecnie lenistwo i odpoczynek mają podwójny sens.

Ale zdarzają się też takie dni jak ostatnio - ze skąpym słońcem, gdy można się wybrać na spacer - dłuższy i intensywny, z kijkami trekkingowymi, wspaniale dotleniający i poprawiający humor; albo symboliczny, dla uspokojenia sumienia, że ciągle pod kocem.


 


 







3 komentarze:

  1. Serdecznie gratuluję podwójności! Dużo miłych chwil przed Tobą:)
    Bardzo tu estetycznie u Ciebie, aż miło popatrzeć! No a ta kawa z poprzedniego posta ...mmm..przypomniała mi o moich kawowych rytuałach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny szalizek ;D
    zapraszam do mnie, obserwuj i komentuj jeśli Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za spędzony u mnie czas i każdy komentarz. Jeśli spodobał Ci się ten post, będzie mi miło jeśli go zalajkujesz / udostępnisz:) Pozdrawiam!